Co leczy w terapii grupowej? Nadzieja, wspólnota, spójność

Co leczy w terapii grupowej? Nadzieja, wspólnota, spójność

co leczy w terapii grupowej
Wokół terapii grupowej krąży sporo nieufności. Z zewnątrz to tylko rozmowa: kilka osób w kręgu, słowa, cisza, znów słowa. A jednak dzieje się tam więcej niż rozmowa. Obecność, współodczuwanie, obserwacja tego, jak reaguje ktoś obok, i to, że ktoś zauważa Ciebie. Jak to możliwe, że coś takiego potrafi dotknąć tak głęboko i uleczyć głębokie zranienia? Grupa daje coś, czego terapia indywidualna dać nie może. Nie jedną rzecz, tylko całą sieć zjawisk, które dzieją się naraz. Irvin Yalom i Molyn Leszcz, dwaj psychiatrzy, którzy grupom poświęcili kawał życia zawodowego, opisali jedenaście takich mechanizmów w swojej książce „Psychoterapia grupowa. Teoria i praktyka”. Żaden nie działa osobno. Poniżej trzy z nich. O pozostałych napiszemy w kolejnych tekstach.

Uniwersalność doświadczenia

Znasz tę ciszę, w której wraca ta sama myśl: nikt inny tak się nie czuje? Że to, co dzieje się w środku, jest za dziwne, za wstydliwe, żeby ktokolwiek mógł to zrozumieć. Ta myśl potrafi trzymać człowieka z dala od innych przez lata, w milczeniu, które z czasem staje się nawykiem.

Grupa rozbraja tę ciszę szybciej niż cokolwiek innego. Wystarczy, że ktoś powie na głos to, co dotąd było tylko Twoje, noszone w milczeniu. Nagle ten ciężar, który wydawał się wyjątkowo osobisty, przestaje być tak samotny.

To się powtarza. Innym razem, przy innym temacie, ktoś znowu powie coś, co brzmi znajomo. I znowu trochę ubywa z tego „jestem jedyna/jedyny, komu się to przydarza”. Jakby ktoś po cichu zdejmował kamień z plecaka, który dźwigało się tak długo, że zapomniało się, że można go odłożyć.

Ta ulga pojawia się zwykle na samym początku wspólnej drogi grupy. Ludzie dopiero się poznają, dopiero szukają gruntu pod nogami. Zanim zdąży się zbudować głębsze zaufanie, trzyma ich właśnie poczucie, że nie są z czymś sami. Yalom i Leszcz nazwali to uniwersalnością doświadczenia, jednym z pierwszych czynników leczących, jakie zaczynają działać w grupie, jeszcze zanim ktokolwiek zdąży powiedzieć coś naprawdę trudnego.

Zaszczepienie nadziei

Wyobraź sobie kogoś, kto na pierwsze spotkanie przychodzi z telefonem w ręce, jakby to była lina ratunkowa. Gdyby zrobiło się za trudno, zawsze można spojrzeć w ekran. Przychodzi z myślą „wytrzymam to i wyjdę”. Mówi niewiele, częściej słucha.

A jednak zostaje. Potem zostaje jeszcze raz. Kilka tygodni później telefon leży zapomniany w torbie przez całe spotkanie, a ta sama osoba sama zaczyna zabierać głos, coraz spokojniej, coraz częściej.

Na długo zanim ktoś odważy się powiedzieć coś intymnego, dzieje się właśnie to. Ktoś obok pokazuje samą swoją obecnością, że zmiana jest możliwa. Ci, którzy dopiero zaczynają, patrzą na tych, którzy są w grupie dłużej, i uczą się czegoś, czego żadna rozmowa by nie przekazała. Że zmiana naprawdę jest możliwa, bo dowód siedzi kilka krzeseł dalej.

Nadzieja rzadko przychodzi z zapewnień. „Będzie dobrze” łatwo się rozpływa, zanim zdąży dotrzeć tam, gdzie trzeba. Działa przykład. Zaczyna się jednak jeszcze wcześniej. Dużą rolę odgrywa też sam prowadzący, jeśli sam doświadczył mocy terapii grupowej i niesie w sobie głębokie przekonanie o sensie tego, co proponuje. Bywa, że to właśnie ta odrobina nadziei pozwala zostać na starcie, kiedy wszystko jest jeszcze nowe i niepewne, a łatwiej byłoby się wycofać.

Yalom i Leszcz nazwali to zaszczepieniem nadziei.

Spójność grupy

Jest taki moment, kiedy przestajesz myśleć „oni” i zaczynasz myśleć „my”. Kiedy to miejsce staje się Twoje. Możesz się nie zgodzić, pomylić, milczeć całe spotkanie, i nikt Cię za to nie wypisze z grupy.

Ta spójność nie pojawia się od razu. Buduje się powoli, jak ścieżka wydeptywana tymi samymi krokami: spotkanie po spotkaniu, powrót po powrocie. Bezpieczeństwo w grupie rzadko rodzi się z jednej dobrej rozmowy. Rodzi się z tego, że wracamy, że ktoś znów tam jest, że nic złego się nie dzieje, aż w końcu ciało samo zaczyna wiedzieć, że można odpuścić czujność.

Ale to coś więcej niż tylko rytm spotkań. Spójność rośnie za każdym razem, gdy ktoś odważy się powiedzieć o sobie trochę więcej i zostaje przyjęty, nie oceniony. To pętla, która sama siebie napędza: odrobina zaufania rodzi odrobinę szczerości, szczerość rodzi bliskość, bliskość rodzi kolejną odrobinę zaufania. Czasem buduje ją też coś, co z pozoru powinno grupę osłabić: wspólnie przetrwany konflikt, moment napięcia, z którego grupa wychodzi cało.

Yalom i Leszcz opisali spójność grupy jako jeden z kluczowych czynników leczących. To odpowiednik dobrej relacji terapeutycznej, tylko pomnożony przez tyle osób, ile jest w grupie. I, jak pokazują badania, im bardziej grupa jest spójna, tym łatwiej w niej o szczerość, odwagę i wzajemne wsparcie.

Żadna z tych rzeczy nie potrzebuje wielkich gestów. Wystarczy, że grupa wraca tydzień po tygodniu i że ktoś w niej naprawdę słucha. Reszta dzieje się sama, ale dzieje się.

Najczęstsze pytania o terapię grupową

Dlaczego terapia grupowa jest tak skuteczna i czym różni się od terapii indywidualnej?
Terapia grupowa działa dzięki tzw. czynnikom leczącym, opisanym przez Irvina Yaloma i Molyna Leszcza. Pojawiają się tylko w kontakcie z innymi ludźmi, więc nie da się ich zrealizować w relacji jeden na jeden z terapeutą. Grupa pozwala na przykład odkryć, że nie jest się samym ze swoimi trudnościami. To uniwersalność doświadczenia. Pozwala też zobaczyć na żywo, patrząc na innych uczestników, że zmiana naprawdę jest możliwa. To zaszczepienie nadziei. A z czasem pozwala zbudować poczucie przynależności i bezpieczeństwa, które rodzi się dzięki regularnym spotkaniom z tymi samymi osobami. To z kolei spójność grupy. Dlatego niektóre cele, związane z relacjami czy poczuciem przynależności, po prostu łatwiej osiągnąć w grupie niż w gabinecie sam na sam.

Ile jest czynników leczących wg Yaloma i Leszcza?
Yalom i Leszcz opisali jedenaście czynników leczących w terapii grupowej. W tym tekście omówiono trzy z nich: uniwersalność doświadczenia, zaszczepienie nadziei i spójność grupy. O pozostałych napiszemy w kolejnych artykułach.

Zapisy na terapię grupową w Poznaniu

Aktualnie prowadzimy otwarte nabory na terapię grupową w Studio Kontaktu w Poznaniu. Jeśli po przeczytaniu tego tekstu poczułaś/-eś, że to coś dla Ciebie – napisz do nas. Chętnie opowiemy więcej o tym, jak wygląda proces kwalifikacji i czego można się spodziewać na pierwszych spotkaniach.

Zapisy prowadzą Joanna Górka, telefon 500 453 537, oraz Daria Bosacka, telefon 697 838 939.

Najnowsze publikacje